Podwojne szczescie

IMG_20150401_093101

Opublikowano w Bez kategorii | 3 Odpowiedzi

Korea – tym razem – Południowa

IMG_20150330_165458

Pod szarym blokiem błyszczy się złocisty Matiz. Mogłaby to być scena z prawie każdego polskiego miasta, ale to nie Polska, to Andong w Korei Południowej. Te złote Matizy stały się moją małą obsesją i zawsze gdzieś widzę kątem oka jak się błyszczą. Muszę sprawdzić czy jest jeszcze jakiś inny kraj gdzie postawiono fabrykę Daewoo. Czy Polacy zdawali sobie sprawę, że Daewoo jest koreańskie? Czy po prostu traktowaliśmy je jako azjatycką tandetę? Pamiętam jak wiele lat temu, wujek zaparkował pod domem nowiutką, białą Nubirę. To była ta najlepsza opcja. Prawie taki mercedes na polskie warunki. Pamiętam też Lanosa chyba byłego chłopaka, mojej byłej dziewczyny, z reklamą rolet na drzwiach i moje zdziwienie ile jeszcze lanosów jeździ dzisiaj po Suwałkach. Chociaż może to nie był Lanos? Jeszcze jeden model był, ale wyleciał mi z głowy. Kiedyś myślałem, że Daewoo zabiło polską motoryzację, ale ich fabryka upadła nie tylko w Polsce. W Korei była to jedna z wielkich firm, które udzielają się w prawie każdej dziedzinie. Tam też Daewoo upadło. Pozostały tylko, tak jak u nas gdzie nie gdzie złote Matizy i starsi panowie w zdezelowanych Tico.

Zastanawiałem się co wiedziałem o Korei Południowej przed wyjazdem do Chin w 2010 roku. Chyba nic. Chyba nie wiedziałem, że Daewoo jest Koreańskie. Z wiedzy o Chinach odrobiłem lekcje, Japonia ma w Europie mocną markę dzięki magnetowidom Sony, wojownikom ninja, pokemonom i motoryzacji. Ale Korea? Chyba podobnie jak Tajwan, Malezja… gdzieś w Azji, made in taiwan. Chyba w 2010 roku, nie było jeszcze mody na prześmiewcze zdjęcia liderów Korei Północnej. Nie wiem czy to nie oni najbardziej kojarzą się dziś w Europie z Koreą.

kim-jong-il-looking-at-things-002

Moje pierwsze wiadomości dotyczące Korei Południowej pochodziły z chyba najgorszego źródła z możliwych. Od przewodnika w czasie naszej wycieczki po Korei Północnej o której można poczytać klikając w ten link. Dziwnie się złożyło, że już chyba miesiąc później dostałem prace w pekińskim oddziale koreańskiej firmy architektonicznej. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę jak mocną markę ma w Azji Korea Południowa.

Po drugiej wojnie światowej bum przeżywała Japonia. W którejś książce Terzani pisał, jak właściciele amerykańskich fabryk, bronili się przed japońskimi gośćmi, którzy kopiowali wszystko na potęgę. Dokładnie tak jak robią to teraz Chiny. Japończycy szybko dogonili przemysł amerykański, i równie szybko go wyprzedzili. Prawdopodobnie dzięki ich kultowi pracy, może też dzięki tańszej sile roboczej. Słyszałem, że pracownik nie opuszcza stanowiska pracy przed szefem, a ten wcześnie nie wychodzi. Japonia prawdopodobnie osiągnęła już szczyt swoich możliwości jakiś czas temu, koszt produkcji produkcji za bardzo się podniósł i gospodarka stoi w miejscu. Dalej imponuje w okolicy kulturą i najwyższą jakością swoich produktów, ale na ich produkty stać tylko zamożniejszych, a ich innowacje chyba zatrzymały się w dużej mierze w czasach kaset wideo.

Obserwując Koreańczyków z którymi pracowałem i moich szefów imponowała mi ich pewność siebie. Oni czuli się lepsi, nawet jeśli nie ode mnie to zdecydowanie od Chińczyków. Przyjechali sprzedać swój produkt i wiedzieli, że odniosą sukces. Ich marka jest już dobrze znana. Marką nie jest żadna pojedyncza firma. Marką jest sama Korea Południowa. W Azji popularne jest wszystko co koreańskie. O firmach takich jak Samsung czy LG planuję osobną opowieść, zacznę od czegoś innego. K-pop to koreański pop. Dużo koloru, panienek po operacjach plastycznych, azjatów w wystylizowanych blond fryzurach i często kiczowata muzyka. Ciekawe jest to, że tekst nie jest angielski, tylko koreański, a mimo pozornej bariery językowej k-pop podbija całą Azję.

Tu dużo Koreanek:

A do tego mam sentyment:

Za K-popem idzie koreańska moda. W Hong Kongu ktoś nawet otworzył sieć sklepów pod szyldem ‘Korean’, w środku nie znajduje się nic ciekawego, ale sama nazwa musi działać bo sklepów ‘Korean’ jest mnóstwo. ‘Korean clothes’, Korean socks’, karteczki naklejone na szybach różnych sklepów mają zachęcić mieszkańców Hong Kongu i Chin do zakupów czegoś co prawdopodobnie zostało wyprodukowane w Chinach. Na chińskim allegro – taobao wielu sprzedawców specjalizuje się w koreańskiej modzie, modele charakteryzowani są na Koreańczyków, a Chińczycy to kupują. W Pekinie jednym z projektów, nad którym pracowaliśmy było koreańskie centrum urody. Właściciele byli w 100% Chińczykami, bogatymi Chińczykami, mieszkającymi w dwupoziomowym mieszkaniu na ostatnim piętrze hotelu w europejskim stylu, pod wejściem, którego stał wielki złoty rydwan. Właściciel trzymał na tarasie 3 metrowego białego pytona, małpę, wielkiego żółwia i ubierał się w dresy jednej z drogich marek. Z Koreą jego biznes łączyła chyba tylko próba podszycia się pod markę. Koreańczycy słyną z chirurgii plastycznej i lata do nich cała Azja. Nosów się tu nie zmniejsza, tylko powiększa. Zdjęcia azjatów przed i po operacji krążą w polskim internecie.  Tam też powstaje wiele z piękności, które możecie zobaczyć na teledyskach K-popowych przebojów.

senma-2013-hot-new-women-korean-fashion-straight T1dOYBXdthXXXn0Zs8_100012

Następnym hitem eksportowym jest koreańskie jedzenie i tu się akurat nie dziwię, bo chyba mało, który kraj je tak zdrowo. Na typowy koreański obiad składa się zupa i cała masa zimnych przystawek. Są wśród nich warzywa, placuszki, kimczi (czyli ich kiszona kapusta na ostro – duma Korei) suszone ryby z migdałami, rybia ikra, karmelizowane kałamarnice, surowa wołowina (coś jak nasz tatar) i wiele innych. Typowa pani domu ma wszystko zrobione za zapas, a zestaw przystawek zmienia się trochę codziennie. Jest też Pibimbap – kamienna misa z ryżem i dodatkami, często surowym mięsem i surowymi warzywami. Wszystko bardzo świeże. Inna koreańską restauracją, do której trzeba się w Hong Kongu umawiać wcześniej jest koreańskie barbeque. Zasada jest dość prosta, w stoliku jest otwór na grill, może to być tradycyjnie misa z żarzącym się węglem, albo palnik gazowy, kratka do ukłądania mięsa i rura nad stolikiem, która zbiera dym. Mięso jest zawsze pierwszej jakości, najczęściej nie marynowane, nie solone, podawane w większych porcjach na osobnych talerzach. W restauracjach poza Koreą często można wybierać mięso pochodzące ze Stanów, z Brazylii, Japonii, chińskiego nigdy nie widziałem. Koreańskie barbeque za granicą otacza aura ekskluzywności. Cena najczęściej odpowiada wysokiej jakości. Szczególnie podoba mi się koreańskie barbeque, gdy się przy stole zasiada rodzina. Szczypce i nożyce do cięcia mięsa trzyma głowa rodziny. To on tnie, układa i rozdziela kawałki mięsa. Z mięsem podaje się na ogół koszyk świeżych warzyw, sałata, szczypior, ostre papryczki, marynowaną w occie cebulę, mikro krewetki na słono i mój ulubiony samdziam, pastę z fasoli i papryki, taki lepszy keczup. I tak jak za granicą restauracje udekorowane są w koreańskim stylu,  a w telewizorach tańczą i śpiewają gwiazdy k-popu, tak w samej Korei, może to być bardzo prosta restauracja. No i jest jeszcze Korean chicken czyli koreański kurczak. Też duma. Ale o nim zaraz.

galbi-kalbi-itsfordad-blog

Po wojnie koreańskiej podzielono kraj na komunistyczną północ i kapitalistyczne południe. Cały przemysł pozostał na północy i podobno dzięki temu Korea Północna przedstawiała się jako pierwszy udany socjalistyczny eksperyment. Przez może pierwszą dekadę po wojnie gospodarka państwa Kim Ir Sena miała się znacznie lepiej niż południe, jednak dość szybko się to zmieniło. Zabrakło innowacji, modernizacji, zakłady szybko przestały być konkurencyjne i w końcu stanęły. Korea Południowa natomiast stała się praktycznie wyspą, jedyną lądową granicę dzieli ze swoim śmiertelnym wrogiem, wszystko co chciałoby się importować trzeba było przywieźć drogą morską. To chyba też stało się źródłem innowacji i tylu koreańskich marek. Jeśli czegoś nie ma to musimy to stworzyć. Pamiętam jak mój koreański szef z nieskrywaną dumą i łzą wzruszenia kręcącą się w oku opowiadał mi o tym jak Korea Południowa zawdzięcza swój sukces tylko i wyłącznie ciężkiej pracy Koreańczyków. Po wojnie zostali bez niczego, jedyne co mieli to wola walki o lepszy byt, a ja wtedy myślałem, że kurcze, przecież Polska jest w o tyle lepszej sytuacji od nich. Jakbyśmy się spięli to moglibyśmy osiągnąć równie wiele, Europa podupada, a my mamy młode społeczeństwo, tanią siłę roboczą jesteśmy kreatywni, nasza pracę doceniają za granicą, wiec co jest nie tak? Czy Korea Południowa mogłaby nam służyć jako przykład? Z tą łza w oku szefa to chyba trochę ubarwiłem, ale pasowało mi w tym miejscu.  Z czasem doszedłem do wniosku, że tak na prawdę sekret koreańskiego sukcesu nie jest taki oczywisty. Na pewno wiele osiągnęli ciężką pracą, ale chyba miał na to wszystko też ogromny wpływa stacjonująca w Korei armia amerykańska. Podobnie jak cudownie podniosły się Niemcy z amerykańskimi bazami i idącymi z nimi dolarami, tak też stało się u Koreańczyków. A z Amerykanami przyszedł też słynny Korean chicken, jedyne chyba niezdrowe koreańskie danie. Są to kawałki kurczaka w panierce smażone w głębokim tłuszczu. Kurczak jest znacznie lepszej jakości niż KFC i można zamówić go w słodko pikantnym sosie. Widziałem, że we Wrocławiu ktoś otworzył taką budkę chyba przy Jana Pawła, ale nie miałem jeszcze przyjemności spróbować. W naszej dzielnicy w Hong Kongu, są dwie knajpy z koreańskim kurczakiem. Na pół godziny przed otwarciem, pod drzwiami ustawia się czasem nawet 20 osób. Obie restauracje są małe, wiec część ludzi musi czekać na drugą turę. Silna marka. Dalej myślę, że Korea mogłaby być dla nas wzorem. Nie wiem czy jest tu miejsce na biadolenie, ale martwi mnie to co czytam o Polsce. Nie mamy już nic swojego, duże firmy upadły, zostały sprzedane lub są zupełnie niekonkurencyjne. Rolnictwo, które mogłoby byś nasza siłą jest w ruinie.  Gdzieś tam po cichu sprzedają się lasy państwowe, kwota wolna od podatku wzrasta w ciągu kilku lat o 5  złotych i jest najniższa w Europie. Wiem, że sam jak wielu innych wyjechałem, żeby było łatwiej, ale wielu zostało. Ciągle wierzę, że kiedyś wrócę do moich Suwałek i stworzę tam coś swojego. Jeśli nie będzie jednak tej wojny z Rosją, Amerykanie zbudują u nas swoją bazę, może będziemy mieli dokładnie takie same warunki rozwoju jak Korea? Może ten gaz łupkowy? Grafen? Zawsze myślałem o tym, że ta Korea to taka azjatycka Polska. Wciśnięta miedzy dwa imperia, co jakiś czas znika z mapy, Chiny to nasza Rosja, Japonia to nasze Niemcy. Może jest więcej podobieństw?

Miałem pisać o moim wyjeździe do Korei, ale jakoś chyba się za dużo informacji mi nazbierało o tym kraju i tekst popłynął w innym kierunku, więc może w następnym wpisie.

Z ciekawostek to Koreańczykiem był wielki Azjata w książce i filmie o Jamesie Bondzie ‘ Goldfinger’. Ian Fleming pisał, że Koreańczycy nie mają serca, są okrutni i słyną ze swojej bezwzględności. Chyba też u Terzaniego w tekście o Japonii z lat ’70 pojawia się informacja, że za całą przestępczość w Japonii odpowiadają Koreańczycy. Widać obraz całego narodu może szybko zmienić.

Opublikowano w Azja, Korea | 2 Odpowiedzi

Nadrabiam zaległości

No nie powiem, zdrowo zapuściłem blog. W sumie już myślałem, że nie odżyje, ale spróbuje może raz jeszcze. Ciężko mi się pisze po przerwie, jednak regularne wpisy to dobra praktyka. Gdzieś ten słowotok się zgubił. Tak siedziałem dziś w biurze jak co dzień, popracowałem, przeczytałem co nowego od wczoraj w internecie i doszedłem do tego punktu kiedy wydaje Ci się, że internet się skończył i właśnie wtedy sobie przypomniałem, że kiedyś ten blog dobrze zabijał czas w pracy. Może trzeba do tego wrócić.

Jestem w Hong Kongu już ponad sześć miesięcy. Dużo się w ciągu ostatniego roku wydarzyło w moim życiu. Rok temu kończyłem pracę w Malezji, kraju, który zupełnie mi nie podpasował. Potem był powrót do Polski, myślałem nawet, że na stałe. Trzy świetne miesiące jako robotnik fizyczny na budowie w Suwałkach, bez kitu, najprzyjemniejsza praca jaką miałem, nawet gdy bolą plecy, albo gdy na kolanach, na niskim, rozgrzanym poddaszu trzeba watę szklaną rozkładać i wszystko swędzi. Dalej jesienią pewne czynniki sprawiły, że przez Koreę wróciłem do Azji i zostałem w Hong Kongu. Pierwsze trzy miesiące nie były radosne, po fascynacji miastem przyszedł dół z powodu braku pracy. Wyobrażałem sobie, że z moim azjatyckim doświadczeniem i podstawową znajomością chińskiego firmy będą się o mnie biły, a tym czasem odzewu zero. Trzy miesiące siedzenia na fotelu w majtkach i nerwowego palenia papierosów. W tak drogim mieście szybko pozbyć się oszczędności i dostać cenowej paranoi. Nie to, że się nie starałem. Zbudowałem totalną listę firm architektonicznych (ponad 300 adresów, opublikuje je tutaj wkrótce w ramach zemsty), co lepsze firmy nachodziłem osobiście, czasem odzywały się te najgorsze. I to uczucie kompromitacji, kiedy próbujesz potencjalnemu pracodawcy udowodnić, że nie ma racji i że będziesz dla niego idealnym pracownikiem, wiedząc jednocześnie, że praca ta nie da Ci żadnej przyjemności czy też satysfakcji. Próbowałem też rozwinąć moje cubic.al , portfolio fotografii architektury, co też specjalnie nie wyszło. Zdałem sobie sprawę jak Chiny mnie rozpuściły. Tu fakt, że jesteś z Europy nie robi na nikim wrażenia, raczej prowokuje pytanie ‚po co tu przyjechałeś?’ Architekci z Hong Kongu znają lokalne przepisy, mówią dobrze po kantońsku i mandaryńsku i są zarejestrowani w lokalnej izbie. Ciężko konkurować.  No, ale w końcu się udało, wykorzystując nieliczne znajomości udało się zaczepić w lokalnym oddziale austriackiej firmy. Szybko się okazało, że nie na stałe, tylko na kilka miesięcy, ale dało mi to dużą ulgę i pozwoliło trochę wyjść z dołka zarówno mentalnego jak i finansowego. Dostałem w końcu upragnioną wizę o pracę i mogę zjeść trochę lepszy lancz od czasu do czasu. Teraz szukam czegoś nowego, mam jeszcze może dwa miesiące, ale pomimo wizy wcale odzew nie jest dużo większy. Może czas znowu spróbować wrócić do Europy.

Osobisty chyba mocno ten wpis jak na mój blog, a zaraz zrobi się jeszcze bardziej. We wrześniu będę ojcem. Za tydzień lecę do Korei poznać moich, jak dobrze pójdzie, przyszłych koreańskich teściów. I tak jak może samo życie w Hong Kongu nie jest na tyle fascynujące, żeby oprzeć na tym blog, tak zderzenie się tak odległych sobie kultur, może jednak być ciekawe. łatwo nie będzie, teść jest adwokatem i jeszcze dwa tygodnie nie miał pojęcia o moim istnieniu. Fakt, że nie mówi po angielsku też nie pomoże. No, ale nie ma wyboru. Oglądałem ostatnio dla rozgrzewki „Poznaj moich rodziców” z Deniro i w moim przypadku ten film wcale nie bawi.

Po raz kolejny spróbuję się przełączyć na pisanie bloga. Musze trochę więcej o tym myśleć i zacząc robić zdjęcia. Poniżej wrzucam jakieś przypadkowe foty z ostatniego pół roku.

Już kilak dni temu to napisałem, ale zdjęć nie mogłem zgrać z mojego chińskiego telefonu, który też planuje tu wkrótce zareklamować. Siedzę właśnie na lotnisku, za godzinę mam lot do Korei, wracam we wtorek i prawdopodobnie nie będę już miał pracy. Może to dobrze, będzie sie trzeba zmobilizować do działania. Zrobię relację z Korei, która powinna być tym ciekawsza, że jadę do jakiegoś prowincjonalnego miasta, z dala omijanego przez turystów. Pod spodem różne zdjęcia z ostatnich sześciu miesięcy w HK.

Opublikowano w Azja, Bez kategorii, Korea | 4 Odpowiedzi

Pod kopułą – dokument o smogu w Chinach

Chai Jing jest chińską dziennikarką, która pracowała dla Chińskiej Telewizji. Po wykryciu guza u jej nienarodzonej jeszcze córki, zrezygnowała z pracy i własnym kosztem (1mln RMB ok 500tys PLN) nakręciła dwugodzinny dokument o zanieczyszczeniu środowiska w Chinach. „Under the dome” (Pod kopułą) został opublikowany w internecie tuż przed szczytem władz CHRL. Film w ciągu zaledwie kilku dni obejrzało ponad 200 milionów osób, bardzo szybko został w Chinach zablokowany. Niesamowite, że jedna osoba może zrobić tak wiele. Wierzę, że film ten może naprawdę zrobić różnicę, dać świadomość Chińczykom i wpłynąć na rząd.

Opublikowano w Chiny | 4 Odpowiedzi

Mong Kok 04.10.2014 – protesty Hong Kong

ilym protesty hong kong mong kok triada mafia12

Po 16 dotarlismy na Mong Kok. Jest to handlowa dzielnica na polwyspie Kowloon, polnocny, a moze i srodkowy Hong Kong. w kazdym badz razie, nie tam, gdzie sa wszystkie biurowce i budynki rzadowe. To tu wedlug mediow bojowki chinskiej mafii bija studentow i molestuja studentki. Kto by nie chcial zobaczyc na zywo czlonkow slynnej Triady, ze smokami wytatulowanymi na plecach i z tasakami zawinietymi w gazety? Ze stacji metra wysiada sie w samym srodku protestow. Zza rogu dobiegly nas okrzyki przemieszczajacego sie tlumu. Trudno zorientowac sie o co chodzi, gdzies w srodku stoi kilku policjantow, a wokolo setki studentow skanduja jedno haslo. Calosc otacza tlum gapiow, nikt nie wie o co chodzi, wszyscy filmuja. W koncu ktos mi tlumaczy, ze studenci powtarzaja ‚aresztowac go!’. Gdzies tam pomiedzy policjantami musial sie skryc przeciwnik protestow. Tu jest filmik. (albo bedzie jak sie zaladuje) Po drugiej stronie skrzyzowania, dwie starsze kobiety, przyparte do muru cos pokrzykuja gniewnie. Od tlumu oddziela je kilka osob. Mysle, ze to wlasnie wlascicielki pobliskich sklepow. Studenci zajmuja kilka, wiekszych, okolicznych skrzyzowan. Barykady ze smietnikow i stalowych bramek calkowicie wylaczyly ten obszar z ruchu. Dostawcy przerzucaja paczki przez betonowe murki na drodze. Wiekszosc sklepow w okolicy jest zamknieta. Nie ma tu spokojnej atmosfery z Admirality. Jest tak jakos nieprzyjemnie. Krazymy po okolicy, przed nami grupa policjantow zaczyna biec w kierunku zamieszania. Kolejna starsza kobieta, pod witryna banku cos wykrzykuje. Na kartce, ktora przykleila nad soba napisala markerem ‚zbyt samolubni, polityczni radykalowie, opusccie Mong Kok’. Po chwili wyprowadzaja ja policjanci. Studenci bija brawa. W okolicy, podobnie jak na Hong Kong Island pojawily sie punkty pierwszej pomocy i zaopatrzenia. Studenci nie chca juz zeby robic im zdjecia. Dopiero po chwili, przypadkiem, gdzies w bocznej ulicy odnajdujemy niebieski namiot tych, ktorzy wspieraja rzad w Pekinie. Maja flagi komunistycznych chin i Hong Kongu. Gdy pytam kim sa, stojaca najblizej kobieta odpowiada: ‚tymi, ktorzy kochaja Hong Kong’. Ich symbolem jest niebieska wstazka. Jest ich niewielu, chyba wiecej gapiow wokolo, widac to po tym kto klaszcze po przemowach. Nie wyglada mi to na zorganizowana odgornie akcje, skala przedsiewziecia jest bardzo mala. Podobno

 

ilym protesty hong kong mong kok triada mafia1 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia2 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia3 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia4 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia5 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia6 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia8 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia9 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia10 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia11
ilym protesty hong kong mong kok triada mafia14 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia15 ilym protesty hong kong mong kok triada mafia16

 

Opublikowano w Azja, Bez kategorii, Chiny, Hong Kong | 2 Odpowiedzi