Zakupy za 50 złotych – Hong Kong i kwota wolna od podatku

Możliwe że za dwa tygodnie opuścimy Hong Kong. Ostatnio w pracy pochłania mnie Wykop i od jakiegoś czasu myślałem żeby zrobić wpis do serii zakupy za 50 złotych. Hong Kongu chyba nie było, mnie akurat naszła ochota na schabowego więc może to i dobry moment. Zakupy zrobiłem w najpopularniejszym tu sieciowym markecie Welcome, bułkę tartą musiałem dokupić w innym sklepie. Oprócz bułki na liście jest litr mleka, woda mineralna, pomidory, ziemniaki, pół kilo schabu, wieczorem na ogół jest przecena, cebula i ogórek, czyli prawie jak w Polsce. W sumie wyszło 102.91 HKD czyli według google na dzień dzisiejszy 48.14PLN. Poniżej ponure zdjęcie zakupów i rachunki.

IMG_20150501_200945 IMG_20150501_200953 (1)

I przy okazji trochę o kosztach związanych z życiem w Hong Kongu. Wydaje mi się, że patrząc z Polski jest potwornie drogo, szukając pracy można dostać paranoi, ale jak się już pracuje i wydaje rozsądnie to można żyć wygodnie.  1HKD to dziś 47 groszy czyli na szybko dzielimy na pół.

Najdroższe jest mieszkanie. Nasze, dość typowe w starym budynku, ma chyba 22m2 na co składają się dwie mikro sypialnie, salon, łazienka,  kuchnia i brak słońca. Do tego trafił nam się spory taras z dachem, kolejne 20m2, ale sąsiedzi nad nami już tego nie mają. Płacimy 9500HKD i zdecydowanie trafiła nam się okazyjna cena. Za trochę większe mieszkanie można zapłacić 20.000HKD, ale ceny idą w górę w zależności od osiedla, dzielnicy i w popularnej obcokrajowców dzielnicy Midlevels można spokojnie zapłacić 50.000HKS za dwie sypialnie.

Jedzenie w sklepach nie jest takie drogie. Ceny rosną tylko gdy mamy ochotę na coś sprowadzonego z Europy lub ze Stanów. Najtańsze piwo kosztuje chyba około 9HKD za dwa w sklepie, papierosy 55HKD, chleb tostowy 10HKD, 4 pomarańcze 20 HKD, 10 jajek 15HKD itd. W tanich restauracjach można zjeść za 35HKD, np makaron w zupie z kotletem, albo pieczoną wieprzowinę z ryżem, ale tanie jedzenie tutaj jest moim zdaniem dużo gorsze niż w Chinach i szybko się nudzi, a restauracje gdzie można zjeść coś ciekawszego to od 100HKD w górę.

Knajpy to też większy wydatek, 70-80HKD za szota whiskey, albo dobre piwo to norma, dyskwalifikuje to z picia w barach większość lokalnych prostych ludzi, dlatego też wśród wielu powodzeniem cieszy się 7eleven, podobna do żabki sieć amerykańskich sklepów. Można w nich wypić piwo w środku i wieczorem często pod sklepem stoi grupka ludzi wszelkich narodowości.

Autobusy kosztują różnie, w zależności od tego na jak długiej trasie jedziemy, powiedzmy od 4 do 20HKD, podobnie metro. Taksówki są dość tanie na starcie 22HKD i potem chyba 1.6HKD za kilometr.

No i na koniec to co ostatnio rozgrzewa Polskę, kwota wolna od podatku. 120.000HKD rocznie, dla małżeństwa 240.000HKD, do tego po 70.000HKD za każde dziecko. Tu oficjalny dokument. 25.000HKD – 30.000HKD to pensja taka sobie, ale są niższe. Na zmywaku zarobimy 10.000HKD i wydaje mi się, że skromnie żyjąc można za to przeżyć. A ile mogą zarabiać bankierzy nie mam pojęcia. I mój schabowy w Hong Kongu.

IMG_20150501_211330

Zapisałem się na wybory, idę głosować na Korwina. Pozdrawiam Wykop.

Edit: A widzę, że już były zakupy, to może chociaż kwota wolna od podatku.

 

 

Opublikowano w Azja, Hong Kong | 2 Odpowiedzi

O tym jak Chinczyk zakladal firme architektoniczna z niczego

Jako, ze moja kariera w obecnym biurzedobiega konca, musze znalezc nowa prace. W Hong Kongu malo sie rusza mimo nowego roku, wiec musze brac pod uwage inne miejsca. Narazie wysylam na Taiwan, do Szanghaju, do Irlandii i do Szwajcarii. Z szukaniem pracy w Chinach mam juz wprawe, oprocz indywidualnych maili do dobrych biur masowo klikam ‚aplikuj’ w ogloszenia na pewnym wielkim chinskim portalu budowlanym. Troche hanba, ale czasami trafi sie cos ciekawszego. Raczej rzadko. Dostalem wlasnie maila z jednej z chinskich firm z zaproszeniem na rozmowe o takiej tresci:

Filip / 菲利普:
您好!我们在浏览到您的简历,初步认为您适合我公司的应聘的职位,请您方便时电话联系预约面试(工作时间9点–18点)。

联 系 人:Arrow Lu 联系电话:021-64827108
公司地址:上海市 浦北路 7号 中星城 7F

顺祝 商祺!
唯赢(上海)工程顾问有限公司
英国Winwin工程顾问有限公司

http://www.ww-ec.com

Czyli w skrocie, ze widzieli moje portfolio, wydaje sie im odpowiednim kandydatem i zebym zadzwonil pod podany numer umowic sie na rozmowe.

Poniewaz na spotkanie w Szanghaju musialbym leciec samolotem, postanowilem firme sprawdzic. Chyba pasuje im moje nazwisko Winiewicz bo firma nazywa sie WinWin. Cos nie gra juz od pierwszego wyswietlenia strony, bo projekty na glownej stronie wydaja sie bardzo znajome. Mam jeszcze nadzieje, ze to stary chinski motyw z rzekoma wspolpraca ze znanym biurem ( tak jak przy Ptasim Gniezdzie Herzoga i de Meurona wspolprace deklaruje wiekszosc chinskich firm), ale nie ma tu zadnej wzmianki. Firma wykonala dzisiatki doskonalych projektow na calym swiecie. Wrzucam printskriny bo planuje wyslac im demaskatorksa odpowiedz i moze cos zniknie. Oto strona glowna z realizacjami:

b

 

i trzy projekty z pierwszej linijki na architektonicznym portalu archdaily:

i

h

j

 

WinWin nie martwi sie o wpadke, kopiuje nie tylko mniej znane realizacje, ale tez klasyki znanych biur tak jak ten projekt MVRDV:

k

 

Znalem juz w Pekinie jednego chinskiego architekta, ktory mial podobna strone. Nie wrzucal co prawda realizacji, ale zastosowal podobna strategie z zagranicznymi dyrektorami. W WinWin dyrektorow jest 11:

 

a

Klikajac na zdjecie prawym przyciskiem i korzystajac z opcji ‚Search Google for this image’ udalo mi sie znalezc kilku z nich:

Tego mozna kupic na stronie ze zdjeciami na sprzedaz:

h

Ten pochodzi z portfolio fotografa:

g

A ten reklamuje domy starcow we Francji:

f

 

Pozostali tez sie pojawiaja jako zdjecia ilustrujace rozne teksty na chinskich stronach.

Prawdziwym dyrektorem jest ten jedenasty, ktory zdjecie zrobil sobie sam telefonem. Na zdjeciach z firmowej wycieczki pokazuje swoich pracownikow, dwie prawdopodobnie Hiszpanki, ktore daly sie zatrudnic, chociaz moga to byc tez przypadkowe turystki, z ktorymi zrobil sobie zdjecie.

Dostalem jeszcze mailem taka notke o historii firmy:

WinWin was founded in London in 1919 by the architect Williams Baron, and today it is the most prestigious architectural design firm in the world. At the beginning it mainly serviced the Royals, the Marquess and other British noble families. Between 30’s and 40’s, along with the population aging of many societies, such as British, German and American societies, WinWin began to approach a program focused on the global community of nursing and on the Nursing Home Architectural Design. Today, in the field of Nursing Home Architectural Design and Nursing Real Estate Management, WinWin is the Number One, the uncontested King in the world. Between 50’s and 60’s, along with the globalization of the French Wine Market and the increasing global interest in the Winery Design, WinWin was immediately involved in a large quantity of Winery Design works, achieving another leadership position as architectural design firm in the world. In 1999 WinWin arrived China: in Hainan, Fujian, Shanghai, Jiangxi, Zhejiang, Jiangsu, Beijing, Shanxi etc. its projects included Nursing Home Architectural Design and Nursing Real Estate Management; in Xinjiang, Ningxia, Gansu, Hebei, Shaanxi, Shanxi, Beijing etc. it designed numerous examples of wineries, that today are among the best local leisure and tourism destinations in the Country.

Dla tych, ktorzy nie znaja angielskiego, w skrocie mowi ona o Williamsie Baronie, ktory zalozyl firme w 1919 roku w Londynie. Firma jest obecnie najlepsza firma na swiecie. Z poczatku projektowali tylko dla rodziny krolewskiej i arystokracji, ale gdy w latach ’30 zauwazono problem starzejacego sie spoleczenstwa, postawili na projektowanie domow opieki na calym swiecie. WinWin jest obecnie w tej dziedzinie numerem jesden i krolem swiata itd.

I tak w Chinach mozna zbudowac firme architektoniczna od zera.

Opublikowano w Architektura, Azja, Chiny | 7 Odpowiedzi

Korea Południowa – nie Seoul

Wracając do tego złotego Matiza, ostatnie 4 dni spędziłem w Andong, poznając się z rodziną mojej dziewczyny. Poznawanie rodziców jest jedną z najbardziej stresujących czynności jakich mężczyzna może doświadczyć i chyba tylko praca i kupowanie prezentów na ostatnia chwilę sprawiły, że moja uwaga została trochę odwrócona. Był to mój drugi pobyt w tym kraju, we wrześniu spędziłem dwa tygodnie w Seoulu w drodze z Polski do Hong Kongu, ale chyba nie miałem wtedy głowy, żeby o tym pisać. Wydaje mi się, że Korea jest najbardziej zachodnim z azjatyckich państw. Gdyby nie wygląd jej mieszkańców i charakterystyczne literki można by mieć wrażenie, że to kolejny europejski kraj. Prawdopodobnie to wpływ Amerykanów i odcięcia od reszty kontynentu. Po dwóch tygodniach w stolicy miałem wrażenie, że jest to kraj trochę zabawkowy. Wszędzie roi się od małych kawiarenek, w których pije się kawę nawet o północy, uroczych małych sklepików z zabawkami, małym sklepików z roślinkami i wielu innych małych sklepików. Wydaje mi się, że te wszystkie małe, urocze miejsca, to koreański sposób na odreagowanie stresu z pracy. W koreańskim biurze się ostro zapieprza. Nie raz biliśmy rekordy nadgodzin, 100 godzin w tygodniu, 40 w dwie doby, szef po 24 godzinach w biurze, mówi, że możesz skoczyć do domu na cztery godziny, a potem jedziemy dalej. Po takim maratonie trzeba się zrelaksować. Być może właściciele tych mikro biznesów to byli pracownicy wielkich korporacji? Wiem, że praca dla Hiundaia to coś o czym marzy wielu młodych koreańczyków, pewien prestiż. Żeby ją dostać, podobnie jak w innych firmach, trzeba przejść wieloetapowy egzamin. Wiem, że Hiundai ma w Korei całe swoje miasto i mam wielką nadzieję, że będę mógł je kiedyś odwiedzić. Nie wiem co jeszcze mogę o tym Seoulu napisać. Wydaje mi się, że życie na ulicach Seoulu płynie na pozór leniwie i beztrosko, okrutna prawda kryje się za fasadami szklanych biurowców.

Tym razem celem podróży był wspomniany już Andong. Lot z Hong Kongu 3,5 godziny koreańskimi liniami JinAir. 800 złotych w dwie strony, stewardessy w dżinsach i K-pop przy lądowaniu. A ja wciśnięty w malutkie siedzenie, spać się nie da. Wylot o 3 w nocy, lądowanie przed siódmą. Z lotniska autobus, 3 godziny drogi do Wonju gdzie miał odebrać mnie Abodzi (głowa rodziny). Abodzi okazał się bardzo miłym człowiekiem i dość szybko wszystkie stresy odeszły w niepamięć. Siedząc na tylnym siedzeniu jadłem kanapkę z jajkiem zrobioną przez Amoni (żona Abodzi) i słuchałem powitalnego Chopina. Trudno mi pisać o Korei bo kraj ten naprawdę bardzo się nie różni tak bardzo od Polski. Jeśli ktoś chciałbym odwiedzić Azje i oszczędzić sobie na początek szoku kulturowego, może jest to dobry wybór? Leżymy w podobnej strefie klimatycznej, w zimie jest śnieg, w lecie jest znośnie ciepło. Krajobraz też całkiem podobny. Andong właściwie mogłoby być polskim miastem. Też mają dużo szarych bloków, chociaż chodząc po osiedlu miałem wrażenie, że coś jest nie tak. I chyba jest to porządek, wymiecione ulice, równe krzaczki i krawężniki. Dużo jest takich drobiazgów, które przyciągają uwagę. Samochody niby podobne, też Daewoo, ale jednak widać modele, które do nas nie dotarły.

Mieszkanie Abodzi i Amoni jest wielkie, ale to chyba tylko moje wrażenie po Hong Kongu. Moze to polskie M4? M5? Wiem, że moje mieszkanie w HK, a również moje biuro bez problemu zmieściły by się w salonie.

Jak krew z nosa idzie mi ten wpis. Wiem, że chcę napisać o koreańskich saunach. Jeśli czyta to ktoś, kto planuje tani wyjazd do Korei, to jest super opcja. Każde miasto, a pewnie i miasteczko posiada publiczną łaźnię. Bilet wstępu jest dość niedrogi, 30 zł za 24 godziny pobytu. Byłem już w podobnym miejscu w Chinach. W recepcji zostawia się buty i dostaje kluczyk do szafki. Szatnie sę podzielone na męską i damską. Przy każdej szatni są prysznice, lustra, umywalki, jacuzzi, masaże wodne i sauny. Na miejscu można kupić mydło, szczoteczkę do zębów, maszynkę do golenia itp. Przy wejściu w recepcji dostajemy piżamę, w której możemy udać się na wspólne piętro. Główną salę zajmuje miękka mata, na której można położyć się i zasnąć, albo oglądać koreańskie seriale. W przylegających pomieszczeniach znajdują się restauracja, sauny i pokoje z masażem. Cena biletu na 24 godziny jest dużo niższa niż w obskurnych okolicznych motelach (od 100 zł) i wielu koreańskich turystów, których nie stać na hotel, podobno też studentów, którym szkoda pieniędzy na taksówkę po imprezie, decyduje się zostać tam na noc. Myślę, że mógłby to być idealny sposób na zwiedzenie całego kraju z codzienną relaksacją.

Zapoznanie się z rodziną poszło, wydaje mi się dość pomyślnie. Nie było żadnych trudnych pytań o przyszłość, których się spodziewałem. Wydaje mi się, że ogólnie zapoznanie się z polskimi rodzicami nie byłoby aż tak inne. Wrzucam poniżej zdjęcia z rodzinnej wycieczki do pobliskiej świątyni i starej szkoły. Piękna ta prosta, tradycyjna koreańska Korea.

A jeszcze żeby przełamać lody miałem plan że ugotuje coś polskiego. Pierwszy polski obiad jaki przychodzi do głowy to kotlet. Mielony? Schabowy? Trudno tym zaimponować, szczególnie, że rodzice Haliny jedzą bardzo zdrowo. Z tego też względu odpadły kotleciki z kurczaka w majonezie bardzo ostatnio u mnie w domu popularne. Blisko było pierogów z mięsem, które na tle Europy wydają się bardzo egzotyczne, ale i Chiny i Korea Południowa mają swoje pierogi z mięsem i czyje są lepsze to kwestia gustu, ale w wersji azjatyckiej dodawane są warzywa, więc nasza wersja znowu mogłaby wypaść blado. Czy pierogi mogły dotrzeć do nas z Chin przez Rosję? Kilka dań mamy z Koreą podobnych. Koreańczycy mają placki ziemniaczane, a z kimczi robią zupę podobną do naszego kapuśniaku. W końcu padło na gołąbki, których nigdy wcześniej nie robiłem. Danie wydawało mi się dostępne tylko dla wybranych. U nas robi je chyba tylko babcia, ale czasu już nie było więc zaryzykowałem. Kilka przepisów na youtubie. Tak sobie pomyślałem o tych naszych blogerkach kulinarnych na youtubie. Chęci są, ale oprawy światowej zdecydowanie brakuje. Smutna kuchnia w bloku, zmęczona pani domu i ponure kolory. Gołąbki wyszły z sosem do spageti ze słoika i chyba okazały się trafionym wyborem. Czy w naszej kuchni jest jeszcze coś zdrowego? Nie smażonego? Czym moglibyśmy się pochwalić?

Szef wczoraj zmienił zdanie i postanowił mnie potrzymać jeszcze półtora miesiąca. Wizja dwojga bezrobotnych obcokrajowców oczekujących dziecka w Hong Kongu, bez praw do zasiłku jest dość przerażająca. Teraz mam czas coś zaplanować.

Muszę uważać co piszę bo Halina może sobie przetłumaczyć.

11131858_10152613620770964_1612339363_n 11131989_10152613620870964_1450888254_n 11131830_10152613621295964_1847363666_n 11130599_10152613621315964_155135633_n 11130595_10152613621425964_271111094_n 11117495_10152613620910964_191722127_n 11106522_10152613621365964_1339682677_n 11106474_10152613621465964_1555599862_n 11106224_10152613620805964_894922881_n 11104113_10152613621450964_688949298_n 11104113_10152613621205964_573434322_n 11103852_10152613621400964_83841040_n

Opublikowano w Azja, Korea | 3 Odpowiedzi

Podwojne szczescie

IMG_20150401_093101

Opublikowano w Bez kategorii | 3 Odpowiedzi

Korea – tym razem – Południowa

IMG_20150330_165458

Pod szarym blokiem błyszczy się złocisty Matiz. Mogłaby to być scena z prawie każdego polskiego miasta, ale to nie Polska, to Andong w Korei Południowej. Te złote Matizy stały się moją małą obsesją i zawsze gdzieś widzę kątem oka jak się błyszczą. Muszę sprawdzić czy jest jeszcze jakiś inny kraj gdzie postawiono fabrykę Daewoo. Czy Polacy zdawali sobie sprawę, że Daewoo jest koreańskie? Czy po prostu traktowaliśmy je jako azjatycką tandetę? Pamiętam jak wiele lat temu, wujek zaparkował pod domem nowiutką, białą Nubirę. To była ta najlepsza opcja. Prawie taki mercedes na polskie warunki. Pamiętam też Lanosa chyba byłego chłopaka, mojej byłej dziewczyny, z reklamą rolet na drzwiach i moje zdziwienie ile jeszcze lanosów jeździ dzisiaj po Suwałkach. Chociaż może to nie był Lanos? Jeszcze jeden model był, ale wyleciał mi z głowy. Kiedyś myślałem, że Daewoo zabiło polską motoryzację, ale ich fabryka upadła nie tylko w Polsce. W Korei była to jedna z wielkich firm, które udzielają się w prawie każdej dziedzinie. Tam też Daewoo upadło. Pozostały tylko, tak jak u nas gdzie nie gdzie złote Matizy i starsi panowie w zdezelowanych Tico.

Zastanawiałem się co wiedziałem o Korei Południowej przed wyjazdem do Chin w 2010 roku. Chyba nic. Chyba nie wiedziałem, że Daewoo jest Koreańskie. Z wiedzy o Chinach odrobiłem lekcje, Japonia ma w Europie mocną markę dzięki magnetowidom Sony, wojownikom ninja, pokemonom i motoryzacji. Ale Korea? Chyba podobnie jak Tajwan, Malezja… gdzieś w Azji, made in taiwan. Chyba w 2010 roku, nie było jeszcze mody na prześmiewcze zdjęcia liderów Korei Północnej. Nie wiem czy to nie oni najbardziej kojarzą się dziś w Europie z Koreą.

kim-jong-il-looking-at-things-002

Moje pierwsze wiadomości dotyczące Korei Południowej pochodziły z chyba najgorszego źródła z możliwych. Od przewodnika w czasie naszej wycieczki po Korei Północnej o której można poczytać klikając w ten link. Dziwnie się złożyło, że już chyba miesiąc później dostałem prace w pekińskim oddziale koreańskiej firmy architektonicznej. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę jak mocną markę ma w Azji Korea Południowa.

Po drugiej wojnie światowej bum przeżywała Japonia. W którejś książce Terzani pisał, jak właściciele amerykańskich fabryk, bronili się przed japońskimi gośćmi, którzy kopiowali wszystko na potęgę. Dokładnie tak jak robią to teraz Chiny. Japończycy szybko dogonili przemysł amerykański, i równie szybko go wyprzedzili. Prawdopodobnie dzięki ich kultowi pracy, może też dzięki tańszej sile roboczej. Słyszałem, że pracownik nie opuszcza stanowiska pracy przed szefem, a ten wcześnie nie wychodzi. Japonia prawdopodobnie osiągnęła już szczyt swoich możliwości jakiś czas temu, koszt produkcji produkcji za bardzo się podniósł i gospodarka stoi w miejscu. Dalej imponuje w okolicy kulturą i najwyższą jakością swoich produktów, ale na ich produkty stać tylko zamożniejszych, a ich innowacje chyba zatrzymały się w dużej mierze w czasach kaset wideo.

Obserwując Koreańczyków z którymi pracowałem i moich szefów imponowała mi ich pewność siebie. Oni czuli się lepsi, nawet jeśli nie ode mnie to zdecydowanie od Chińczyków. Przyjechali sprzedać swój produkt i wiedzieli, że odniosą sukces. Ich marka jest już dobrze znana. Marką nie jest żadna pojedyncza firma. Marką jest sama Korea Południowa. W Azji popularne jest wszystko co koreańskie. O firmach takich jak Samsung czy LG planuję osobną opowieść, zacznę od czegoś innego. K-pop to koreański pop. Dużo koloru, panienek po operacjach plastycznych, azjatów w wystylizowanych blond fryzurach i często kiczowata muzyka. Ciekawe jest to, że tekst nie jest angielski, tylko koreański, a mimo pozornej bariery językowej k-pop podbija całą Azję.

Tu dużo Koreanek:

A do tego mam sentyment:

Za K-popem idzie koreańska moda. W Hong Kongu ktoś nawet otworzył sieć sklepów pod szyldem ‘Korean’, w środku nie znajduje się nic ciekawego, ale sama nazwa musi działać bo sklepów ‘Korean’ jest mnóstwo. ‘Korean clothes’, Korean socks’, karteczki naklejone na szybach różnych sklepów mają zachęcić mieszkańców Hong Kongu i Chin do zakupów czegoś co prawdopodobnie zostało wyprodukowane w Chinach. Na chińskim allegro – taobao wielu sprzedawców specjalizuje się w koreańskiej modzie, modele charakteryzowani są na Koreańczyków, a Chińczycy to kupują. W Pekinie jednym z projektów, nad którym pracowaliśmy było koreańskie centrum urody. Właściciele byli w 100% Chińczykami, bogatymi Chińczykami, mieszkającymi w dwupoziomowym mieszkaniu na ostatnim piętrze hotelu w europejskim stylu, pod wejściem, którego stał wielki złoty rydwan. Właściciel trzymał na tarasie 3 metrowego białego pytona, małpę, wielkiego żółwia i ubierał się w dresy jednej z drogich marek. Z Koreą jego biznes łączyła chyba tylko próba podszycia się pod markę. Koreańczycy słyną z chirurgii plastycznej i lata do nich cała Azja. Nosów się tu nie zmniejsza, tylko powiększa. Zdjęcia azjatów przed i po operacji krążą w polskim internecie.  Tam też powstaje wiele z piękności, które możecie zobaczyć na teledyskach K-popowych przebojów.

senma-2013-hot-new-women-korean-fashion-straight T1dOYBXdthXXXn0Zs8_100012

Następnym hitem eksportowym jest koreańskie jedzenie i tu się akurat nie dziwię, bo chyba mało, który kraj je tak zdrowo. Na typowy koreański obiad składa się zupa i cała masa zimnych przystawek. Są wśród nich warzywa, placuszki, kimczi (czyli ich kiszona kapusta na ostro – duma Korei) suszone ryby z migdałami, rybia ikra, karmelizowane kałamarnice, surowa wołowina (coś jak nasz tatar) i wiele innych. Typowa pani domu ma wszystko zrobione za zapas, a zestaw przystawek zmienia się trochę codziennie. Jest też Pibimbap – kamienna misa z ryżem i dodatkami, często surowym mięsem i surowymi warzywami. Wszystko bardzo świeże. Inna koreańską restauracją, do której trzeba się w Hong Kongu umawiać wcześniej jest koreańskie barbeque. Zasada jest dość prosta, w stoliku jest otwór na grill, może to być tradycyjnie misa z żarzącym się węglem, albo palnik gazowy, kratka do ukłądania mięsa i rura nad stolikiem, która zbiera dym. Mięso jest zawsze pierwszej jakości, najczęściej nie marynowane, nie solone, podawane w większych porcjach na osobnych talerzach. W restauracjach poza Koreą często można wybierać mięso pochodzące ze Stanów, z Brazylii, Japonii, chińskiego nigdy nie widziałem. Koreańskie barbeque za granicą otacza aura ekskluzywności. Cena najczęściej odpowiada wysokiej jakości. Szczególnie podoba mi się koreańskie barbeque, gdy się przy stole zasiada rodzina. Szczypce i nożyce do cięcia mięsa trzyma głowa rodziny. To on tnie, układa i rozdziela kawałki mięsa. Z mięsem podaje się na ogół koszyk świeżych warzyw, sałata, szczypior, ostre papryczki, marynowaną w occie cebulę, mikro krewetki na słono i mój ulubiony samdziam, pastę z fasoli i papryki, taki lepszy keczup. I tak jak za granicą restauracje udekorowane są w koreańskim stylu,  a w telewizorach tańczą i śpiewają gwiazdy k-popu, tak w samej Korei, może to być bardzo prosta restauracja. No i jest jeszcze Korean chicken czyli koreański kurczak. Też duma. Ale o nim zaraz.

galbi-kalbi-itsfordad-blog

Po wojnie koreańskiej podzielono kraj na komunistyczną północ i kapitalistyczne południe. Cały przemysł pozostał na północy i podobno dzięki temu Korea Północna przedstawiała się jako pierwszy udany socjalistyczny eksperyment. Przez może pierwszą dekadę po wojnie gospodarka państwa Kim Ir Sena miała się znacznie lepiej niż południe, jednak dość szybko się to zmieniło. Zabrakło innowacji, modernizacji, zakłady szybko przestały być konkurencyjne i w końcu stanęły. Korea Południowa natomiast stała się praktycznie wyspą, jedyną lądową granicę dzieli ze swoim śmiertelnym wrogiem, wszystko co chciałoby się importować trzeba było przywieźć drogą morską. To chyba też stało się źródłem innowacji i tylu koreańskich marek. Jeśli czegoś nie ma to musimy to stworzyć. Pamiętam jak mój koreański szef z nieskrywaną dumą i łzą wzruszenia kręcącą się w oku opowiadał mi o tym jak Korea Południowa zawdzięcza swój sukces tylko i wyłącznie ciężkiej pracy Koreańczyków. Po wojnie zostali bez niczego, jedyne co mieli to wola walki o lepszy byt, a ja wtedy myślałem, że kurcze, przecież Polska jest w o tyle lepszej sytuacji od nich. Jakbyśmy się spięli to moglibyśmy osiągnąć równie wiele, Europa podupada, a my mamy młode społeczeństwo, tanią siłę roboczą jesteśmy kreatywni, nasza pracę doceniają za granicą, wiec co jest nie tak? Czy Korea Południowa mogłaby nam służyć jako przykład? Z tą łza w oku szefa to chyba trochę ubarwiłem, ale pasowało mi w tym miejscu.  Z czasem doszedłem do wniosku, że tak na prawdę sekret koreańskiego sukcesu nie jest taki oczywisty. Na pewno wiele osiągnęli ciężką pracą, ale chyba miał na to wszystko też ogromny wpływa stacjonująca w Korei armia amerykańska. Podobnie jak cudownie podniosły się Niemcy z amerykańskimi bazami i idącymi z nimi dolarami, tak też stało się u Koreańczyków. A z Amerykanami przyszedł też słynny Korean chicken, jedyne chyba niezdrowe koreańskie danie. Są to kawałki kurczaka w panierce smażone w głębokim tłuszczu. Kurczak jest znacznie lepszej jakości niż KFC i można zamówić go w słodko pikantnym sosie. Widziałem, że we Wrocławiu ktoś otworzył taką budkę chyba przy Jana Pawła, ale nie miałem jeszcze przyjemności spróbować. W naszej dzielnicy w Hong Kongu, są dwie knajpy z koreańskim kurczakiem. Na pół godziny przed otwarciem, pod drzwiami ustawia się czasem nawet 20 osób. Obie restauracje są małe, wiec część ludzi musi czekać na drugą turę. Silna marka. Dalej myślę, że Korea mogłaby być dla nas wzorem. Nie wiem czy jest tu miejsce na biadolenie, ale martwi mnie to co czytam o Polsce. Nie mamy już nic swojego, duże firmy upadły, zostały sprzedane lub są zupełnie niekonkurencyjne. Rolnictwo, które mogłoby byś nasza siłą jest w ruinie.  Gdzieś tam po cichu sprzedają się lasy państwowe, kwota wolna od podatku wzrasta w ciągu kilku lat o 5  złotych i jest najniższa w Europie. Wiem, że sam jak wielu innych wyjechałem, żeby było łatwiej, ale wielu zostało. Ciągle wierzę, że kiedyś wrócę do moich Suwałek i stworzę tam coś swojego. Jeśli nie będzie jednak tej wojny z Rosją, Amerykanie zbudują u nas swoją bazę, może będziemy mieli dokładnie takie same warunki rozwoju jak Korea? Może ten gaz łupkowy? Grafen? Zawsze myślałem o tym, że ta Korea to taka azjatycka Polska. Wciśnięta miedzy dwa imperia, co jakiś czas znika z mapy, Chiny to nasza Rosja, Japonia to nasze Niemcy. Może jest więcej podobieństw?

Miałem pisać o moim wyjeździe do Korei, ale jakoś chyba się za dużo informacji mi nazbierało o tym kraju i tekst popłynął w innym kierunku, więc może w następnym wpisie.

Z ciekawostek to Koreańczykiem był wielki Azjata w książce i filmie o Jamesie Bondzie ‘ Goldfinger’. Ian Fleming pisał, że Koreańczycy nie mają serca, są okrutni i słyną ze swojej bezwzględności. Chyba też u Terzaniego w tekście o Japonii z lat ’70 pojawia się informacja, że za całą przestępczość w Japonii odpowiadają Koreańczycy. Widać obraz całego narodu może szybko zmienić.

Opublikowano w Azja, Korea | 4 Odpowiedzi