10 miesiecy bez etatu

Udalo nam sie w zeszlym roku, teraz widze jakie to szczescie, poleciec do Polski na swieta. Byl to dosc trudny okres bo ja tuz przed wylotem stracilem prace, a moja zona w tym samym czasie troche przekombinowala i tez skonczyla bez etatu. Wraz z dziecmi lecielismy do Polski w dosc nerwowej atmosferze, polska zima, krotkie dni i ciemnie poranki dosc mocno poglebily to uczucie, chociaz z drugiej strony swiateczna atmosfera wsrod bliskich daly nam dosc duzy komfort. Postanowilismy nie mowic moim rodzicom przez jakis czas w jakiej jestesmy sytuacji. Koszt zycia w Hong Kongu jest wysoki i gdy nie masz pensji czujesz jak potezny wir wysysa pieniadze z Twojego konta, lata oszczedzania starcza na kilka miesiecy zycia. W drodze powrotnej do Hong Kongu niepewnosc tego co bedzie jeszcze sie nasilila.

Wszyscy czekaja az 2020 rok sie skonczy, moze 2021 bedzie lepszy. Chociaz nie jestem zwolennikiem Bidena jakos czuje, ze to moze pierwszy krok powrotu normalnosci? (nie dystkutujmy o tym, to tylko taka luzna mysl) Tyle sie wydarzylo na swiecie. Koronawirus najpier u nas, teraz u Was. To wszystko wydaje sie nierzeczywiste, jak poczatek filmu katastroficznego, kto wie moze to tylko pierwsze 5min filmu, wirus dopiero sie rozkreci, moze szczepionka zmieni nas w zombie;) Wy przynajmniej dostaniecie niemiecka szczepionke, my pewnie chinska. Myslalem, ze na te Swieta uda nam sie znowu poleciec do domu, ale teraz chyba zostaje nam tylko planowac wyjazd za rok? Hong Kong ma sie dobrze, w ciagu ostatniego miesiaca mamy po kilka przypadkow dziennie, trzymamy sie zasad, wszyscy chodza w maskach, myja rece i ograniczaja kontakty, przed wejsciem do kazdej restauracji czy panstwowej instytucji mierzona jest temperatura. Z jednej strony czujemy sie bezpiecznie, z drugiej jestesmy pod takim kloszem, gdy wszedzie wokol jest zle i jesli inni zbuduja odpornosc my zostaniemy tymi zagrozonymi. Nie mozemy nigdzie wyjechac, Hong Kong jest zamkniety dla przybyszow z zewnatrz, daje to dosc klaustrofobiczne wrazenie. Ostatnio Hong Kong i Singapur podpisaly umowe ze otworza loty. Tylko bezposrednie. Wydaje mi sie, ze to genialne rozwiazanie bo ludzie sa tak spragnieni wyjazdu, ze moga nakrecic turystyke obu miast. Znowu musze docenic to gdzie miaszkam, nasza mala wyspa ma wakacyjny klimat, chodzimy na plaze, dzieci lapia kraby i chyba mozna by utknac w gorszym miejscu. W niedziele krab, ktorego zlapalismy na wedke uczypnal Ewe gdy wlozyla rece do wiaderka. Ma teraz slad, pokazuje na niego i mowi Crab! ze smutna mina. Jakby czytal to kiedys Janek to on wlasnie namowil Ewe zeby wlozyla tam rece zlosliwiec jeden.

Pierwszy rok prowadzenie firmy i traktowanie jej jako jedynego zrodla dochodu jest dla mnie jak rollercoaster. Duzo emocji, nerwow, ale tez krotkie momenty satysfakcji. Zaraz po powrocie do Hong Kongu dostalem zlecenie na duzy stol do jadalni. Majetni klienci, wlasiciele jakiegos funduszu inwestycyjnego wraz z projektantem odwiedzili warsztat i o dziwo widzac moja zabalaganiona klitke potwierdzili zamowienie. Cena, ktora wydawal mi sie juz dosc wysoka, nie zrobila na nich zadnego wrazenia, nawet myslalem, ze wygladaja na troche zawiedzonych, ze ich super stol tak malo kosztuje. Takie sytuacje chyba tylko w Hong Kongu. Jakis czas pozniej projektant zapytal czy bylbym w stanie dostarczyc dosc specyficzne fronty kuchenne dla tego samego klienta. Ja mialem juz w Polsce dobry kontakt z wlascicielem swietnego warsztatu stolarskiego, ktory moim zdaniem podejmie sie kazdego wyzwania. Potwierdzilismy cene i te frony wraz ze stolem daly mi poczucie, ze moze byl to dobry rok na zajecie sie firma i ze wszytsko bedzie dobrze, pierwszy miesiac powinien wyjsc na plus.

Fronty mialy byc dostarczone przesylka lotniczna, ktora jest dosc kosztowna. W tym samym czasie rozkreca sie wirus. Potwierdzajac detale wysylki z firma logistyczna dowiedzialem sie, ze z powodu anulowanych lotow, koszt wysylki wzrosl czterokrotnie, a cena z klientem jest juz potwierdzona. Nawet nie to, ze strace cala prowizje. Terminu wysylki nie da sie ustalic, sytuacja zmieniala sie z dnia na dzien, firma logityczna mowila, ze moze jutro, moze w przyszlym tygodniu, moze za dwa tygodnie, a ja co rano mialem telefon od projektanta, ktory pytal o to kiedy dostanie swoje fronty. Teraz chyba zaczynam sie juz przyzwyczajac do takich ponaglen, ale na poczatku roku dosc mnie to przygniotlo. Budzilem sie zdenerwowany przed switem, pierwsza mysla byl projekt i nie udawalo sie juz po tym zasnac. Koniec koncow przesylka dotarla chyba z 40 dniowym opoznieniem, remont mieszkania dalej trwal wiec nic nie zawalilem, a uswiadomilem sobie, ze ponaglanie podwykonawcow to chyba chleb powszedni projektantow. Cos co mi nie dawalo spac jest prawdopodobnie standardowa procedura od strony projektanta. W ciagu kolejnych miesiecy zlecenia wpadaly dosc regularnie, rozne projekty mniejsze i wieksze, gdy nie bylo zamowienia sam cos robilem co na ogol udawalo mi sie potem sprzedac. Pojawiali sie nowi klienci z coraz wiekszym budzetem, a ja stopniowo podnosilem ceny. Projektant od zamowionych frontow kuchennych byl bardzo zadowolony i wrocil z kolejnymi zleceniami.

Chyba jeszcze piszac poprzedni wpis dogadywalem nowy transport drewna z dostawca, ktorego odwiedzilem w Polsce w czasie Swiat. Wsrod zamowien byl wielki stol 3×1.2m, ktory mial byc dostarczony do jednej z najbardziej prestizowych dzielnic w Hong Kongu. Po schodach willi znosilo sam blat osiem osob.


View this post on Instagram

A post shared by Hardwood HK Ltd (@hardwood_hk) on

W okolicach lipca pojawilo sie kolejne zamowienie, rowniez od biura projektowego dla ktorego sprowadzalem fronty. Jest to mloda firma z bardzo swiezymi projektami, ktora odnosi tu wiele sukcesow i trafia do coraz lepszych klientow. Zamowili tez u mnie stol do swojego biura, ktory przetestowalismy pijac lane piwo z kega, ktory maja zainstalowany w swojej siedzibie. I chyba w dniu gdy go dostarczalem uslyszalem, ze skontaktowal sie z nimi Swire, najwiekszy, najbardziej prestizowy deweloper w Hong Kongu. Deweloper moze w Polsce brzmiec jak, ktos kto wybudowal wlasnie nowy blok kolo was i probuje opchnac mieszkania reklamujac je w radiu.

Swire to inna liga i chyba moglby byc to material na osobny wpis, to nie tylko deweloper ale ogromny moloch, konglomerat to chyba lepsze slowo, ktory oprocz deweloperki ma cala siec innych biznesow. Swire jest wlasicielem Cathay Pacific, lokalnych linii lotniczych, ktore sa chyba najlepszymi liniami w Azji, jest tez tu wylacznym dystrybutorem Coca Coli, cukier w sklepach ma logo Swire, Wikipedia mowi tez o transporcie ropy i gazu. Swire nalezy do brytyjskiej rodziny, ktora jest wyceniana na 25 miliardow dolarow. Jest to jedna z tych firm, ktore w XIX wieku wzbogacily sie na handlu z Chinami. W Hong Kongu kazdy zna Taikoo Place, dzielnice, ktora podobno Anglicy sprzedali tej firmie za 1 dolara tuz przed przekazaniem Hong Kongu Chinom.


View this post on Instagram

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on


Taikoo Place to dzielnica blyszczacych biurowcow, w powietrzu czuc pieniadze, cala okolica obrosla modnymi knajpkami, w ktorych siedza ludzie sukcesu. Taikoo to jest adres, ktory chcecie miec na wizytowce. Po srodku tej dzielnicy stoi budynek One Island East, na 19 pietrze, ktorego jest miejsce gdzie Swire prezentuje swoje projekty potencjalnym klientow. Pomieszczenie ze scianami wykonczonymi szarym pluszem, z przesuwanymi wielki drzwiami, ktore po zamknieciu staja sie niewidoczne, z ogromnym interaktywnym ekranem LED gdzie mozna zobaczyc cala dzielnice i nowe inwestycje. Wlasnie to pomieszczenie dostalo do przeprojektowania biuro, z ktorym mam okazje pracowac. Gdy wspomnieli o stole konferencyjnym, ktory ma sie tam znalezc powiedzialem ze jestem gotowy zabic zeby dostac taki projekt, a szef firmy powiedzial, ze wyglada na to, ze go wlasnie dostane.

W tym momencie wydawalo mi sie ze zlapalem Pana Boga za nogi. Praca ze Swire to marzenie kazdego architekta, gdy inni deweloperzy buduja to co juz sprawdzone, Swire lubi eksperymentowac. Pracuje z nowymi biurami, ktore robia cos ciekawego, pracuje z artystami, inwestuje w sztuke. Jest chyba na swoj sposob wspolczesnym mecenasem. A ci inni deweloperzy potem kopiuja to co zrobil Swire. Zawsze czulem sie obco w Taikoo Place, a teraz dostalem szanse zbudowac stol, ktory stanie na najbardziej prestizowym pietrze w tej lokalizacji. Moze to zalosne, ale wyobrazalem sobie to jaki wielki srodkowy palec dla mojego szefa, ktory zwolnil mnie w duzej mierze z powodu prowadzenia tego biznesu po godzinach, a ktory wielokrotnie wspominal, ze dalby sobie odciac reke zeby moc cos zrobic dla Swire. Czasami sobie myslalem ze moze ktoregos dnia bede mial szanse cos dla nich zrobic, moze za kilka lat, nigdy bym sie nie spodziewal, ze dostane szanse tak predko. Trudno mi sobie nawet wyobrazic co moglbym sobie postawic za kolejny cel, ktory bylby bardziej ambitny niz ten.

Moj udzial w projekcie zostal zatwierdzony, wraz z kolega, ktory pracuje na uniwersytecie a zna sie na elektornice, spawaniu i ogolnie budowie skomplikowanych rzeczy zabralismy sie do pracy. Stol o wymiarach 3×1.2m, ktory mial byc poczatkowo dosc prosty, dwa wielkie debowe blaty ze stalowa podstawa, szybko ewoluowal po spotkaniach z projektantami i deweloperem. Blat zostal podzielone na 4 czesci, pociety pod trudnymi katami, a dwie czesci mialy sie podnosic do 1m mechanicznie, sterowane zdalnie. Swire nawet zrobil sobie aplikacje na telefon, z ktorej moze to kontrolowac. Ja sie na wszystko zgodzilem bo gdzie jest ten moment kiedy mowisz, ze jednak to juz za duzo? Troche to szalenstwo ze tak duza firma zgodzila sie zlecic to firmie jednoosobowej, ale moze wlasnie jest to potwierdzenie tego jak lubia eksperymentowac.  Miesiac, ktory mielismy na zaprojektowanie detali i zbudowanie calosci byl miesiacem strasznej presji. Nie wszystko szlo plynnie, na spotkaniu z deweloperem po 3 tygodniach zaczelismy przebakiwac, ze chyba jednak sie nie wyrobimy, ze potrzeba wiecej czasu. Reprezentantowi firmy, chyba sie spodobalo co zobaczyl bo powiedzial, ze nie ma takiej opcji. Musicie sprawic, zeby niemozliwe stalo sie mozliwe, w Hong Konskim stylu. I dalej nie wiem jak ktos moze Cie przekonac takim tekstem, ale wrocilismy do pracy. Kolejne problemy pojawily sie 2 dni przed koncem, zdecydowalismy sie powiedziec, ze albo dostaniemy dodatkowy tydzien, ale rezygnujemy z tego, na co znowu uslyszelismy, ze to nie do zaakceptowania. Ostatecznie stol stanal na miejscu w dniu, w ktorym go oczekiwano, przede mna byly jeszcze dwa miesiace poprawek, ktore chyba sie wlasnie koncza. Opisujac to brzmi to dosc krotko, ale byly to dla mnie kolejen 3 miesiace kiedy nie moglem spac z nerwow.

Te projekty, plus kilka innych, nad ktorymi pracowalem w miedzy czasie przelozyly sie na praktycznie 10 miesiecy stresu, ktory dopiero w tym miesiacu troche zelzal. Praktycznie kazdy projekt nad, ktorym pracuje jest czyms czego wczesniej nie robilem, a ja jako architekt, bez zadnego wyksztalcenia stolarskiego oprocz youtuba staje przed sporym wyzwaniem. Nie chce Tu sobie jakos schlebiac, ciagle sobie powtarzam, ze to co sobie wymyslilem to jakies totalne kretynstwo i ojciec dwjki dzieci nie powinniec sie bawic w takie glupoty, ale jednoczesnie mysle, ze moje doswiadczenie moze byc bliskie wielu osobom, ktore zdecydowaly sie zalozyc swoja firme. Wielkie ryzyko, stres, emocje, a jednoczesnie zdobywanie ogromnych ilosci doswiadczenia. Moja firma to emocjonalna hustawka, ciekawosc klienta przy pierwszym spotkaniu, czesto zlosc gdy projekt sie opoznia do dosc czesto okazywanej radosci gdy juz dostana swoj kawalek drewna.

Patrzac na to z perspektywy wlasiciela firmy mysle coraz czesciej jak marny to biznes. Brak powtarzalnosci, brak mozliwosci skalowanie, ciagle ryzyko nie daje poczucia stabilizacji. Porownuje sobie to z innymi osobami, ktore na przyklad czyms handluja, ktore maja biznesy internetowe i zastanawiam sie co zmienic. Brakuje mi chyba mentora, ktory ma doswiadczenie w prowadzeniu firmy. Mysle jak to wszystko zmienic, pracuje nad swoja kolekcja mebli, chociaz nie narysowalem jeszcze nic co by mnie satysfakcjonowalo. Stworzenie produktu, ktory bylby popularny, powtarzalny i ktory moglby byc sprzedawany tez na inne rynki wydaje mi sie najlepsza droga. Praca w stolarstwie ma wiele kierunkow, zabralem sie za to bo chcialem projektowac i tworzyc cos wlasnymi rekami, ale teraz widze, ze to strasznie ogranicza mozliwosci, glownie finansowe. Przez ten rok patrze jak pieniadze ubywaja z mojego konta prywatnego i przybywaja na firmowym. Moim celem jest zeby w styczniu miec na firmowym tyle co ubylo z prywatnego i wyjsc na zero. Prowadzenie firmy ogolnie zmienilo sposob patrzenia na pieniadze. Kiedys byla pensja, wplywala na konto co miesiac, wiedzialem ile wydam, ile moze mi zostac, ile na wakacje. Teraz te pieniadze jakos sa a jednoczesnie ich nie ma. Jednego miesiaca nie wplywa prawie nic, drugiego wplywa calkiem sporo. Zaliczka jest na koncie, ale do czasu doreczenia gotowego produktu nie moge jej traktowac jako swojej wlasnoci, ja jestem komus winien pieniadze, ktos zwleka z zaplata za projekt, trudno sie zorientowac w jakiej jestem sytuacji. Mozliwosc utrzymania sie w Hong Kongu z pracy wlasnych rak jest juz dla mnie duza satysfakcja, a moze w przyszlym roku uda mi sie to wszystko jakos przeorganizowac zeby mialo wiekszy sens.

Taki pamietnik sie z tego bloga robi. Strasznie statycznie. Dziekuje za odwiedziny!

 

Ten wpis umieszczono w kategorii Azja, Biznes, Hong Kong, Życie w Chinach. Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

2 Komentarze

  1. Kuba
    Opublikowano Listopad 11, 2020 o 7:04 am | Link

    Bravo Filip! Trzebnica dużo odwagi i determinacji, żeby się przebranżowić. Kibicuje.
    Konkurowanie z Azjatami w ich środowisku brzmi jak trudny kawałek chleba.
    Myśle że w tej części świata najlepiej wypada Australia. Może niedługo otworzą granice dla migracji.
    Pozdrowienia

  2. Ellrof
    Opublikowano Listopad 11, 2020 o 10:21 am | Link

    Dzięki za wpisy. Tylko czemu tak rzadko;P Rozumiem ze czekasz do kolejnego kamienia milowego, ale fajnie byłoby się poemocjonowac z Tobą;)
    Stabilność stabilnością, ale znow z drugiej strony fajniej jest robić coś co nie jest wtórne w zyciu. Teraz tylko pozostaje Ci wyskalować odpowiednio ceny i utrwalanie marki wśród tych dla których cena nie ma znaczenia i liczy się unikalnosc. Klucz w tym ze funkcjonujesz na rynku gdzie takich ludzi od groma. Trzeba tylko do nich dotrzec(a z tego co piszesz kluczem są agencje designerskie). Przy odpowiedniej renomie będziesz miał kontrole nad terminami, lub będziesz mógł windować ceny z ich tytułu. Realnie w HK jest dużo ludzi dla którychdodatkowe 50tys USD w cenie to są drobne.

    Na tej Twojej wyspie jest gdzie napić się piwa gdybym kiedyś z rodziną byl przejazdem i chcial posłuchać na żywo tych Twoich historii ;)?

Dodaj komentarz