Baijiu

Baijiu. Kto był w Chinach ten zna. Narodowy trunek Chińczyków produkowany z ryżu od ponad 5000 lat. W dosłownym tłumaczeniu biały alkohol, często w menu błednie nazywany ryżowym winem. Mieszkając w hostelu nie raz widziałem wykrzywioną minę turysty, który zamówił chińskie wino. Mina wykrzywiona bo baijiu ma na ogół od 30-60% alkoholu i bardzo specyficzny smak. Najpopularniejsze w Pekinie Erguotao przypomina mi w smaku śliwowicę, chociaż mieszkający tu Serbowie, Chorwaci czy Słowacy pewnie by się za to porównanie obrazili. Smak jest mocny i jeszcze na drugi dzień odbija sie po nim rozpuszczalnikiem. Polacy są chyba jedyną nacją z zachodniego świata, która baijiu akceptuje. Wszyscy goście jakich miałem lubili wieczorem usiąść przy zielonej butelce. Większość imigrantów po pierwszym kontakcie raczej do niego nie wraca. Cena jest bardzo atrakcyjna, najtańsza jaką widziałem ryżówka w plastikowym worku kosztowała niecałe 2 zł. Za dobre roczniki lepszych marek Chińczycy potrafią zapłacić niesamowite pieniądze. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że cena nie jest odpowiednikiem jakości, a raczej sposobem pokazania się w towarzystwie lub na kolacji po spotkaniu biznesowym. W restauracji, przy obiedzie często można spotkać parę w średnim wieku przy butelce z bizonem na 3zł.

Przeżyłem swoją fascynację baijiu, ale jakiś czas temu mi przeszło, smak stał się nieznośny i myślałem, że moja przygoda z tym trunkiem się zakończy. Niestety w pewnej restauracji trafiliśmy niedawno na kilkulitrowe baniaki wypełnione różnymi owocami zalanymi baijiu. Pomarańcze zneutralizowały nieznośny smak na tyle, że postanowiliśmy stworzyć własną serię nalewek. Z trzech litrów erguotao zrobiliśmy cztery różne mieszanki. Nalewkę zrobiliśmy w środę więc słoje postały tylko do piątku. Zaproszeni na imprezę goście wypili wszystko do cna. Jedna ze znajomych Chinek powiedziała nam o mających się odbyć w przyszły łikend targach baijiu. Jeśli zdążymy coś wyprodukować może się wystawimy. Jeśli mielibyście jakieś sprawdzone przepisy na nalewki to poproszę. Oto zdjęcia z pierwszej edycji:

baijiu, wódka, nalewka, chiny, china, erguotao, moutai

baijiu, wódka, nalewka, chiny, china, erguotao, moutai

baijiu, wódka, nalewka, chiny, china, erguotao, moutai

baijiu, wódka, nalewka, chiny, china, erguotao, moutai

baijiu, wódka, nalewka, chiny, china, erguotao, moutai

 

Ten wpis umieszczono w kategorii Chiny, Życie w Chinach i otagowano jako , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

5 Komentarze

  1. M.
    Opublikowano kwiecień 10, 2012 o 8:19 am | Link

    Która to „Tropikalny MIX” he he 😉 ???

    • filips
      Opublikowano kwiecień 10, 2012 o 8:54 am | Link

      Wiadomo, że ta w sloiku Urbanek:)

  2. Michał
    Opublikowano kwiecień 10, 2012 o 3:41 pm | Link

    To prawda, po wypiciu usilnie próbuje wrócić za zewnątrz. Mnie pomaga soda, pół łyżeczki na pół szklanki wody

  3. filips
    Opublikowano kwiecień 11, 2012 o 6:32 am | Link

    Ta soda to przed czy rano? Kiedys nauczyciel od chemii powiedzial, ze jak sie po alkoholu zje sode to alkomat nie wykrywa promili. Na kaca w Chinach najlepszy jest kleik ryżowy:)

  4. Michał
    Opublikowano kwiecień 11, 2012 o 2:19 pm | Link

    przed, minimalizuje odruch wymiotny i nie odbija się tak bardzo, …inna sprawa że kaca po tym winku jeszcze nie miałem, ale może za mało wypiłem ?, chociaż chińczycy wymiękali. 😉

Dodaj komentarz