Forever forever

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

‚Forever forever’ szepce drzacym glosem do ucha swojej ukochanej chinski mlodzieniec w wyszywanym w roze surducie z Taobao. Ta prawdopodobnie sie rumieni, chociaz pod gruba warstwa makijazu nawet rodzina mialaby problemy z rozpoznaniem rysow jej twarzy. Miedzy nimi strzyze uszami bialy rumak, w tle biale piaski, morze, klify i dzungla. Jestesmy na plazy przy hotelu robotniczym w XiChong, w oficjalnie robotnicznym hotelu, a nieoficjalnie na bardziej ekskluzywnej czesci wybrzeza w okolicach Shenzhen. Przez chwile zastanawiam sie po co mam isc 15 minut na prom, plynac 25 minut do central, przesiadac sie na prom do Shezhen – kolejna godzina, godzina w metrze przez miasto i 40 minut taksowka do osrodka, kiedy z domu na palze mam 5 minut. Znowu kusi chinska przygoda. Po drodze na miejsce mijamy dwie inne plaze, jedna darmowa, na ktora trudna sie wcisnac i jedna za 5 zlotych, na ktorej tez jest dosc tloczno. Okazja sa urodziny kolegi kolegi, ktory ma zone Filipinke i polfilipinskie dzieci. Wszystkie nasze dzieci polskie a jakie rozne.

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

Bialy rumak na zdjeciu bedzie prezentowal sie pieknie, z boku wyglada bardziej jak worek kosci. Ubrany w biale polo chinski chlopek ogranicza prawdopodobnie aktywnosc konia do przeprowadzenia go ze zrujnowanego baraku do zagrody gdzie pary slubne robia sobie z nim zdjecia. Kilka metrow dalej, na plocie czeka w kolejce kolejny kawaler, lepiej przygotowany bo w jezdzieckich butach. W zasiegu wzroku mam jeszcze conajmniej 10 par, jedna pozuje w sztucznym balonie, tlusta panna mloda gramoli sie na ustawiony na plazy jacht, w regularnych odstepach kilka par ma sesje na tle morza. Ruch jest taki, ze na jachcie trwaja dwie sesje na raz, na wietrze lopocza baloniki z logiem Chanel. W calym osrodku par slubnych musi byc jednoczesnie conajmniej 30, wraz z nimi fotografowie, stylisci i asystenci, a wszystko to w potwornym upale.

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

Fotografia slubna to w Chinach duzy biznes. Widzialem juz wczesniej przypadkiem kila parkow zbudowanych specjalnie pod fotografie slubna. W tym znajduje sie „europejski’ (???) zajazd z szyldem Forever Forever, kaplica w stylu europejskim, szklana nowoczesna kaplica z zainstalowanym stadem gumowych golebi, fontanny, pergole, atrapa garbusa, atrapa ogorka i wspomniane balon i jacht. Sesja zdjeciowa w takim parku to jest dalej opcja dla ubogich. Chlopak z mojej firmy rok przed slubem polecial z narzeczona i pania fotograf na sesje w szwajcarskie Alpy.

Dokladnie w centrum slubnych atrakcji stoja rybackie lodzie. Przygladam im sie zainteresowaniem bo trudno je wlasciwie nazwac lodziami. Sa to jakies konstrukcje ludzi pustyni z Mad Maxa. Proba przetrwania w postapokaliptycznej rzeczywistosci. Rzemioslo widac w Chinach upadlo, ale rybacy jakos musza sobie radzic. Lodki sklecone sa ze smieci, kawalkow styropianu, bambusa, desek, plastikowych skrzynek i sznurkow. Jest ich kilka i widac podobna zasade konstrukcji, widac jakis lokalny mistrz wyspecjalizowal sie  w tym projekcie. Wszystko zrobione bez serca. Nie ma najmniejszego sladu tesknoty za pieknem, detalu, polamane deski z wystajacymi gwozdziami, wszystko tymczasowe jakby nie bylo pewnosci czy jutro uda sie jeszcze wyplynac. Albo rybacy maja prawo do polowow z plazy bo hotel wybudowano na miejscu ich wioski, albo placa jakis haracz hotelowie.

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

https://www.instagram.com/p/BVTWYC4nTdH/?taken-by=iloveyourmici

Krzysiek obiecywal wille na plazy. Willa jest jednak betonowa kostka, taka w jakiej mieszkamy na Lammie, tylko o jedno pietro wyzsza. Na chinski standard w hotelach trudno narzekac. Wszystko jest na ogol nowe i czyste. Meble, posciel, telewizor, lazienki, tylko wykonczone byle jak, byle szybko, byle tanio. Na trawniku przed wieksza willa duza ekipa przygotowuje wesele, rozstawiaja stoly, plota oltarz z setek roz. Prezenty dla gosci podniosly sie o poziomw jakosci. Kiedys garsc cukiereczkow pakowano w czerwony woreczek, tu  kazdy dostaje je w metalowej bombce, a do tego maseczki na twarz. Niedaleko stoi tez kilka malych budynkow z surowego kamienia. Czyzby bylo to pierwsze domki osrodka dla robotnikow? Wygladaja jak kwatery niewolnikow. Miejsce na grilla nie ma widoku na morze, jest to betonowy plac, a na nim kilkadziesiac betonowych palenisk obok siebie. W sumie nie rozni sie to bardzo od Hong Kongu. Jest polska kielbasa z polskiej masarni w Chinach. Janek lata bez majtek od jednych Chinczykow do drugich i probuje zlapac za puszke z piwem.

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

 

Nastepnego ranka po cichu szykujemy sie do powrotu. Janek zarzygal arbuzem cale lozko. Robie kilka zdjec slubnej scenerii i idziemy na autobus. Kierowca nie kaze nam skladac wozka, co zawsze ma miejsce w HK. Niby dobrze, a jednak odkad jestem ojcem to co wsiadam do chinskiego pojazdu to mam w glowie wizje wypadku. Autobus jest elegancki, nowy, elektryczny. I gdy tak mysle o ewentualnym dachowaniu z moim dzieckiem w wozku, kierowca zalicza dzwona w tunelu o wysokie pobocze. Pojazd sie kolysze, ale jedzie dalej. Nikt nic nie mowi, kierowca bedzie udawal przed kierownikiem, ze dlugie obtarcie na karoserii nowego pojazdu musialo juz tam byc wczesniej. Pozniej Halina mi mowi, ze tez miala w glowie wizje wypadku.

 

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

Na placu manewrowym auta nauki jazdy maja nad dachem naciagniete plandeki, ktore maja chronic je przed upalem. Kursanci jezdza z nimi mimo tego, ze zaslaniaja im widok w lusterku.

Chiny 

A post shared by iloveyourmici (@iloveyourmici) on

Czytajac teraz o tym Amerykaninie, ktory zostal aresztowany w Korei Polnocnej za kradziez plakatu propagandowego nie moge przestac myslec o naszym wyjezdzie do tego kraju. O tych wszystkich glupich rzeczach, ktore robilismy tam po pijanemu. Podobnie jak on caly wyjazd bralem za zart, podroz do parku rozrywki, a teraz mysle, ze przemycajac przez granice ich walute w gaciach bylem tak blisko marnego konca. Jakby ktos chcial przy okazji przeczytac odgrzewanego kotleta to tu jest: Korea  Polnocna

Ten wpis umieszczono w kategorii Alternatywny przewodnik po Chinach, Azja, Chiny. Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Dodaj komentarz