In dirty city

Miesiąc wakacji w Polsce sprawił, że przez chwilę poczułem się jakbym znowu tam mieszkał, miesiąc jednak szybko minął i znowu jestem w moim brudnym mieście. Wychodzi na to, że tanie połączenia, niskiej jakości LOTu są w końcu jakąś trafioną decyzją. Chińczycy, którzy na tych rejsach stanowią większość, jak sie okazuje lecą nie z Polski, ale przez Polskę skuszeni najniższą ceną. Po lądowaniu najmocniej kłuje w oczy szarość świata. Coś w tym jednak jest, nie wiem czy to efekt zanieczyszczeń, ale kolorom w Chinach brakuje europejskiego życia. Wszystko wygląda jak na starym zdjęciu. Mimo wszystko jadąc taksówką czuję dreszcze emocji, że znowu tu jestem.
Po wielu godzinach podróży, jednej godzinie snu, lądowaniu o 8 postanawiam zajrzeć do biura, żeby się przywitać i wręczyć podarki. Z miejsca zostaję zaprzęgnięty do pracy. Wygląda na to, że przede mną ponad 24 godziny nad oddaniem bo termin jutro na 17. Z nowości w firmie Czarny przestał krzyczeć na Beżowego. Po prostu przestał się do niego odzywać i daje mu najprostsze zadania. Bardziej zrelaksowany kolega Chińczyk złożył wypowiedzenie i zostaje tylko do końca miesiąca.

 

in dirty city, beijing, pekin, china, chiny, smog, mgła, zaniczyszczenie

Ten wpis umieszczono w kategorii Architektura, Azja, Podróże, Polska, Praca, Życie w Chinach i otagowano jako , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

2 Komentarze

  1. Opublikowano wrzesień 11, 2012 o 4:24 pm | Link

    Witamy w Chinach i w koncu jakis wpis. 🙂

  2. filips
    Opublikowano wrzesień 11, 2012 o 4:36 pm | Link

    hej, dzieki. Czytalem o Twojej wycieczce. zazdroszcze. Ja w mojej firmie dostalem 40 godzin w dwa dni 😉 a na Bali jest fajnie

Dodaj komentarz