Mam dość chińszczyzny!

W ramach protestu nie poszedłem dzisiaj na lancz. Jak tylko pomyślę o chińskim jedzeniu tracę apetyt. Dwa miesiące temu, kiedy tu przyjechałem spotkałem w hostelowym barze, mieszkającego tu Portugalczyka. Jadł hamburgera, a ja się go zapytałem jak może jeść taki syf, w kraju gdzie kuchnia jest tak bogata i codziennie możesz jeść coś innego? Teraz już wiem. Poszedłem kupić banany. Po drodze natknąłem się na kobietę sprzedającą pieczone coś.

954jedzenie, pekin, chiny, street vendors, food, sweet potatoe, słodki ziemniak

Można to kupić na każdym skrzyżowaniu, a ja nie miałem jeszcze okazji, ochoty tego spróbować. Okazuje się, że jest to pieczony słodki ziemniak. Wielkość porcji mnie przerasta,a smak nie zachwyca. Słodka papka, coś między bananem a ziemniakiem.

Jak po paru dniach hamburgerów wróci mi smak na chińszczyznę pokaże bogactwo chińskiej kuchni. Kurze łapki itp.

And all I want for Christmas is Kiełbasa jałowcowa z dziczyzną!

kiełbasa, sokołów

Ten wpis umieszczono w kategorii Chiny, Życie w Chinach i otagowano jako , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Dodaj komentarz