Pierwszy rok

 

W firmie architektonicznej gdzie do niedawna pracowalem ukladalo sie roznie. Nie byla to praca marzen, podpisujac umowe zakladalem, ze w Hong Konskim stylu zaczepie sie i wykorzystam ten etat, zeby znalezc lepszy. Szef byl bardzo sympatyczny, docenial moja prace, stalem sie moze i glownym projektantem i po kilku miesiacach stwierdzilem, ze zostane na dluzej. Niestety wlasciciel firmy w Chinach, do ktorej nalezala nasz firma musial miec inne zdanie o moim szefie i po kilku miesiacach mojej pracy, a 4 latach jego rozwiazal mu umowe i zatrudnil mlodszego bardziej agresywnego szefa. Mielismy spotkanie z nowym zarzadem, na ktorym zapewniono nas, ze nasze pozycje sa bezpieczne. Nowy szef wprowadzil dziwna atmosfere. Zapowiedzial wielkie zmiany lekcewazac i dyskredytujac wszystko co robilismy dotychczas. Wraz z kolega, ktory pracowal w tej firmie od dluzszego czasu zaczelismy nazywac sie druzyna B. Kolega zniosl to wszystko lepiej ode mnie, byl jednym z tych, ktorzy na kazda zniewage odpowiedza z usmiechem majac glownie na uwadze kredyt, ktory splaca i rodzine. Ja biorac ta prace tez mialem na uwadze rodzine i nie moglem byc wybredny, ale przez kolejne 2 lata miedzy nami dochodzilo do starc. Wieczorami pracowalem w warsztacie i coraz czesciej mowilem sobie, ze juz czas odejsc i sprobowac skupic sie na swoim biznesie. W grudniu zeszlego roku, na samym poczatku COVID-19 dostalem wypowiedzenie w trybie natychmiastowym. Spakowalem swoje rzeczy do pudelka i pojechalem prosto do warsztatu pracowac nad stolem, ktory musialem skonczyc, dosc gladka transformacja. Nie bylo myslenia co robic dalej i gapienia sie w okno. Przez poprzedni rok udalo mi sie zbudowac juz jakas marke.

Przez poprzedni rok wciaz mialem zlecenia, ktore bylemw  stanie skonczyc po pracy. Poczatkowo zakladalem sprzedaz drewna innym i skupienie sie na stworzeniu wlasnej kolekcji. szybko sie jednak okazalo, ze malo kto potrafi pracowac z litym drewnem, kroluje tu sklejka z okleina i wiekszosc klientow chciala zamowic gotowy produkt. Pierwszy wiekszy stol zrobilem dla wlasciciela sieci kawiarni. wymyslilem cene, ktora wydawala mi sie odpowiednia, a zadowolony klient po zaplacie powiedzial mi, ze sprzedaje swoj produkt za tanio. Po nim pojawili sie kolejnie, probowalem sie reklamowac w roznych mediach spoelcznosciowych, ale chyba najlepiej wyszedl mi instagram. Liczba obserwujacych szybko rosla i trafialy sie kolejne zlecenia. Oprocz tych mniejszych wpadlo tez kilka bardziej prestizowych. Ktoregos dnia zglosil sie projektant z biura nalezacego do wielkiej sieci, ktora ma kilka wlasnych marek odziezowych, ale handluje tez produktami Dior Chanel itp. Poczatkowo chcieli kupic tylko drewno do nowej ekspozycji w swoim glownym sklepie, ale szybko okazalo sie, ze ich wykonawcy nei chca pracowac z litym drewnem. Nie wiem jak udalo mi sie przekonac projektanta, ktory widzial moj maly warsztat, ze bede wstanie dostarczyc im 15 elementow, laczacych stal, drewno, lustra, plexi i oswietlenie LED, ale kilka dni pozniej otrzymalem od nich zaliczke. Zlecenie bylo dla mnie dosc duze, termin wykonania z deadlinem, ktorego absolutnie nie mozna bylo przekroczyc tylko dwa tygodnie. Postanowilem zarejestrowac firme Ltd. czyli odpowiednik w Polsce chyba Z.O.O., w obawie pozwu z ich strony gdyby cos nie wyszlo. Projektu nie bylem w stanie zrealizowac sam, ale mialem juz jakas siec znajomych, ktorzy zgodzili sie do mi pomoc. Jeden spawacz, jeden stolarz i elektryk. Ja skupilem sie nad koordynacja i koniec koncow nie wykonalem zadnej fizycznej pracy. Nerwow bylo duzo. Wszystko przebiegalo dosc dobrze do momentu gdy podczas skladania wsyzstkiego na probe okazalo sie ze profile z plexi, ktore zamowilem w Chinach mialy zamiast 154mm srednicy zamiast 150mm podanych przez producenta. Noc przed doreczeniem przespalem z otwartymi oczami myslac o tym jak poinformuje o tym klienta. Ten okazal sie dosc wyrozumialy, widocznie przy kazdej dostawie pojawiaja sie problemy, umowilismy sie ze zlozymy to co jest a nowe profile zamowimy w ciagu tygodnia. Spawacz skonczyl swoja robote o 7.30 wieczorem a o 7.45 pakowalismy juz wszystko z Hindusami z firmy przewozowej na ciezarowke. Ustawienie wszystkich elementow zajelo cala noc, ale kilka dni pozniej projektant przekazal informacje, ze jeden dwoch wlascicieli tej ogromenj firmy odwiedzil wystawe i byl bardzo, bardzo zadowolony z efektu. Moje regaly staly na parterze ich flagowego sklepu, w centrum najdrozszej dzielnicy handlowej Hong Kongu i prezentowaly okulary najdrozszych marek.

Po tej realizacji uwierzylem, ze wszytsko jest mozliwe. Ja, sam jeden, chlopak z Suwalk wspolpracuje z jedna z najsilniejszych marek odziezowych w Azji. Chociaz jednoczesnie przyjalem na siebie niespotykane dotad ilosc stresu. Wciaz bylem jednoosobowa firma w malym warsztacie (i dalej jestem), ale wydawalo mi sie, ze bedzie juz tylko lepiej (co juz nie raz okazywalo sie nie prawda).

Po pierwszym roku dzialanosci zrobilem sobie rozliczenie finansowe. Wyszlo mi to na minimalnym plusie, zakladajac niestety, ze moja praca nic nie kosztuje. Z drugiej strony pracoalem tylko wieczorami majac jednoczesnie pelen etat, udalo mi sie wyciagnac wszystko co w firme zainwestowalem, kupic kilka dosc dobrych maszyn i zamowic dwa kolejne kontenery drewna. W ciagu pierwszego roku mialem jeszcze dwa duze zlecenia i jak wczesniej z obu klienci byli bardzo zadowoleni. Praca nad mniejszymi projektami wraz zdoswiadczeniem stala sie prostsza, chociaz za kazdym razem jest ten moment  niepewnosci po wyslaniu produktu do klienta oczekujac na jego reakcje. Zdecydowanie brakuje mi wspolnika, a moze jeszcze bardziej kogos doswiadczonego w biznesie, kto wiedzialby jak podniesc firme na nastepny poziom.

Ten wpis umieszczono w kategorii Azja, Biznes, Chiny, Hong Kong, Życie w Chinach. Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Dodaj komentarz